Slider

Kalendarz
Maj 2011
P W Ś C P S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031EC

Córka hrabiego Meranu, Jadwiga, poślubiła polskiego księcia Henryka. Gdy urodziła mu siedmioro dzieci, uznała, że obowiązek małżeński został spełniony i namówiła męża po 28 latach pożycia małżeńskiego, do złożenia ślubów czystości. Odtąd postanowiła żyć przede wszystkim dla bliźnich i Boga. Jej ukochany Henryk zdobywał kolejne prowincje, które doprowadzał do rozkwitu dobrodziejstwem pokojowych rządów. Niewiele brakowało, a zjednoczyłby Królestwo Polskie i osiągnął monarszą koronę. Jadwiga troszczyła się o los najuboższych, nawiedzała szpitale i więzienia, starała się o ułaskawienie skazańców. Prowadziła życie niezwykle zorganizowane i wstrzemięźliwe. Ku zgorszeniu swojego dworu, a gwoli umartwienia swojego ciała, chodziła boso. Gdy spowiednik wręcz nakazał jej nosić obuwie, nosiła je… pod pachą. Ze swojego rodzinnego Bambergu sprowadziła zakonnice i uprosiła Henryka, aby wybudował dla nich potężną świątynię i klasztor w Trzebnicy pod Wrocławiem. Tam zamieszkała po jego śmierci, na przemian modląc się i spełniając czyny miłosierdzia – zajmowała się chorymi, wspierała biednych. Tam też pochowano ją. Pozostawiła po sobie pamięć kobiety pobożnej i pokornej, ale zarazem niezmiernie zdecydowanej i energicznej. Boże życie i uzdrowienia, jakich cierpiący doznawali i doznają u jej grobu sprawiły, że papież ogłosił ją świętą.

Do romańskiej świątyni, w której spoczęli Jadwiga i Henryk, wchodziło się kiedyś przez wielki przedsionek, kryjący trzy portale. Przedsionek został jednak zburzony, gdy na jego miejscu powstała barokowa wieża. Ocalał tylko jeden portal, dziś ukryty w załomie muru. W jego ostrołukowym tympanonie, ujętym bordiurą liściastego fryzu, widać trzy postacie. Uważny obserwator nie tylko je dostrzeże – także usłyszy. Rzeźbiony kamień odzywa się ku widzom niebiańską muzyką, przemienioną w harmonię cudownie eleganckich kształtów. Oto siedzą naprzeciwko siebie, mężczyzna w koronie i dama w diademie, król i królowa. To Dawid i Betsabe. Dawid jest brodaty, o inteligentnych, ostrych, wyraźnie „żydowskich”. Zastygł w wykwintnej pozie: lekko pochylony w przód, założył nogę prawą na lewą i manierycznie wygiął ku dołowi zawieszoną w powietrzu stopę. Trzyma przed sobą prastary instrument zwany „rottą”, wspierając go na kolanie. Wielkie, gładkie pudło rezonansowe kontrastuje z niespokojną, jakby z drgającą materią szaty, która uobecnia w ten sposób wydawane w ten sposób dźwięki. Palce Dawida właśnie wprawiły w drganie dwie struny, uciszając zarazem dwie inne. Dawid nie śpiewa – jego usta są zamknięte, a oczy, szeroko otwarte, spoglądają melancholijnie w dal. Betsabe, otulona w obszerny płaszcz, siedząca na ozdobnym tronie, otworzyła nieco usta – jakby ze zdziwienia – wpatrując się w muzyka i brzmiący instrument. Za nią stoi służebna, tak samo ubrana i tak samo skupiona na osobie monarchy. Obie postacie kobiet trwają w zadumie zasłuchane w czarowne dźwięki. Rzeźbiarz, który wyczarował to wszystko, stworzył naprawdę wielkie dzieło. Był muzykiem kamienia, a piękno formy połączył z niezwyczajną i zaskakującą treścią.

Co prawda, sam muzykujący Dawid nie zaskakuje. Przeciwnie: postać Dawida widnieje na tysiącach średniowiecznych ilustracji Psałterza. To On przecież, jak powiada Pismo Święte, cudownie grał na harfie, a temu, który go słuchał „było lepiej, a duch zły odchodził od niego”. Sam zaś rzekł o sobie: „Duch Pana przemawia przeze mnie, a słowo Jego jest na języku moim”. Jednak Dawid, będąc już królem popełnił straszny grzech. Uwiódł Betsabe, żonę jednego ze swoich rycerzy – Uriasza – którego następnie wysłał na niechybną śmierć, po czym poślubił młodą wdowę. Za ten postępek poniósł z wyroku Boga srogą karę i długo pokutował. Dlatego wizerunek Dawida i Betsabe często widnieje w średniowiecznych modlitewnikach w sąsiedztwie Psalmów Pokutnych. Jednak na żadnej średniowiecznej miniaturze, ani na żadnym innym średniowiecznym portalu Dawid nie muzykuje przed ukochaną. Dlaczego więc ma to miejsce w Trzebnicy? Pomyślmy, co mógł mieć na myśli duchowny – na przykład opatka trzebnickiego klasztoru – nakazując rzeźbiarzowi wykonanie takiego właśnie, a nie innego tympanonu? Dawid i Betsabe to, po pierwsze, oblubienica i Oblubieniec. W sposób jeszcze niedoskonały, grzeszny (jak Adam i Ewa) zapowiadają nadejście Oblubieńca Chrystusa i Kościoła – Oblubienicy, znanych nam z Pieśni nad Pieśniami. I otóż właśnie Chrystus z Matką swoją – Oblubieniec i Oblubienica, Nowy Adam i Nowa Ewa, widnieli w sąsiednim, głównym, środkowym portalu, niestety niezachowanym. Tympanon z Dawidem i Betsabe, stojący z boku, był właśnie zapowiedzią tamtego. Ale Dawid i Betsabe to także zakochani – tacy sami jak Tristan i Izolda. I dlatego rzeźbiarz postanowił ukazać ich tak, jak malowano spotkanie Tristana i Izoldy, podczas którego Tristan grał jedną szczególnie piękną pieśń, miłą dla uszu, a mówiącą o miłowaniu, której Izolda słuchała z największą uwagą… i słuchała całą noc… i znalazła pocieszenie przez obecność swego ukochanego i przez miłość, jaką ku sobie odczuwali. Rzeźbiarz ukazał tę świecką scenę – ale uwznioślił ją i nadał jej wymiar świętości. Miłość doczesną zastąpił miłością Boga, zaklętą w Psalmach i w Pieśni nad Pieśniami.

To była propozycja zupełnie nowa i niepowtarzalna, aczkolwiek genialny artysta dał wyraz duchowi swojego czasu. Wiek XIII, ten, w którym dane było żyć Jadwidze i Henrykowi, to czas świętego Franciszka i świętego Ludwika, czas trubadurów i świętego Tomasza. Czas, kiedy uświęcono pieśni świeckie; czas, kiedy ludzie świeccy po raz pierwszy na taką skalę zainteresowali się Pismem Świętym, chcieli śpiewać psalmy i poddać swoje świeckie życie regułom duchownej ascezy. Dostrzegli także w Polsce „siostrę Biedę” i „brata Słońce”. Książę poznański Przemysław I, jak podają kroniki, „gdy nocną porą kładł się do łóżka i nieco pokrzepił się snem, gdy inni myśleli, że śpi całą noc, wstawał, czasem o północy, czasem wcześniej i siedząc ze świecą pod swą kotarą trzymał psałterz i czytał niektóre psalmy i modlitwy, które umiał lub mógł mieć pod ręką; a czynił to często i chętnie”.. Księżna krakowska Kinga, która wraz ze swoim mężem Bolesławem Wstydliwym ślubowała czystość, kazała przetłumaczyć Dawidowe Psalmy na język polski i śpiewała je z klaryskami w starosądeckim klasztorze. A gdy, powiada kronikarz, „na modłach porannych stała wyprostowana i im lepiej i pobożniej siostry śpiewały, tym więcej na skutek jej rozmodlenia głosy anielskie brzmiały w jej uszach i wydawało się jej, że uczestniczy w śpiewach anielskich, tak że wydobywające się z jej gardła dźwięki rozbrzmiewały harmonią”.

Zarazem jednak XIII wiek to czas, gdy miłość pomiędzy damą i kawalerem zaczęła być modnym tematem dwornych opowieści. Czas, gdy scenami z dziejów Tristana i Izoldy ozdabiano komnaty zamków. W Polsce wtedy właśnie zaczęto nadawać rycerzom imiona Tristana, Parsifala i Artura, a na służbę naszych książąt zaciągali się liczni rycerze z Zachodniej Europy. Asceci i frywolni rycerze żyli obok siebie, posługiwali się podobnym językiem, oceniali się tkwiąc w jednej i tej samej, wspólnej kulturze. Tak było też, a może zwłaszcza, na dworze Henryka i Jadwigi. O ich „dworności” świadczy między innymi trzebnicka rzeźba. Jednak książę Henryk znany nam jest z podręczników do historii jako „Brodaty”. I rzeczywiście zapuścił brodę, na przekór ówczesnej modzie – aby podkreślić pogardę, jaką żywił dla świeckich ideałów. W jego obecności, a tym bardziej w obecności Jadwigi, z pewnością nie rozprawiano o Tristanie i Izoldzie, raczej rozbrzmiewały tam Psalmy. I także o tym świadczy trzebnicki tympanon. Może miejscowa opatka (zresztą stara wychowawczyni i piastunka Jadwigi) chciała zrobić mały ukłon w stronę książęcej pary i pomyślała, że Mąż Boży, waleczny i brodaty Dawid, zestawiony z nadobną i bogobojną Betsabe to doskonała metafora, świetnie charakteryzująca pobożnego Henryka i jego jeszcze bardziej pobożną małżonkę, doczesnych gospodarzy tutejszej świątyni?

tekst: Jacek Kowalski

XXI. Portal

Na kamiennym portalu usiadł król Dawid.

W ręku trzyma instrument i Pana sławi.

Przed nim siedzi Betsabe, prosta jak dzida.

Przywyknie nałożnica, królowej się to przyda.

Jesteś Betsabe, jesteś instrument bezcenny.

Jesteś szatą szarpaną przez wiatr kamienny.

Jacek Łukasiewicz

Trzebnica, lato 1969

No related posts.







Stowarzyszenie Gmin Turystycznych Wzgórz Trzebnickich i Doliny Baryczy
ul. Wrocławska 12, 55-140 Żmigród, tel. 071 385 39 31, tel. 668 113 052,
e-mail: kociegory@kociegory.com, www.kociegory.com