Previous Next
  • Wzgórza Trzebnickie i Dolina Baryczy

    Wynajem
  • Zwied? nasze unikatowe zabytki

    Wynajem
  • Przemierzaj faluj?ce Wzgórza Trzebnickie

    Wynajem
  • Obserwuj bogactwo przyrodnicze Doliny Baryczy

    Wynajem
  • B?d? aktywny na naszych szlakach rowerowych

    Wynajem
  • W?druj po wzgórzach i po?ród stawów

    Wynajem
  • Biegaj na naszych zawodach

    Wynajem
  • Baw sie z nami na Dniach Karpia

    Wynajem
  • Delektuj si? muzyk? podczas Festiwalu Muzyki Kameralnej i Organowej

    Wynajem
  • Poznaj nasz? Kultur? Ludow?

    Wynajem
  • Dowiedz si? wi?cej z naszych wydawnictw

    Wynajem
  • Podró?uj po oznakowanych trasach

    Wynajem
  • Zaznaj emocji na sp?ywie Rz?k? Barycz

    Wynajem
  • W?dkuj na przyjaznych ?owiskach komercyjnych

    Wynajem
  • Wystartuj w Szymanowie na podniebn? wycieczk?

    Wynajem
  • Odwied? Marin? w Urazie i z?ap wiatr w ?agle

    Wynajem
  • Zasmakuj naszych produktów lokalnych

    Wynajem

Spotkanie z emerytowanym belfrem, było niecodziennym przeżyciem. Stary kawaler z talią kawalerskich przyzwyczajeń ugościł publikę w swoim niewielkim M2. Nikomu nie przeszkadzały skarpetki na stole, porozrzucane buty czy widelec na podłodze („a niech sobie leży”) w tym,  aby z uwagą wysłuchać życiowej historii o…

DSC_0018

No właśnie o miłości z dawnych lat ? o strachu ? o sensie życia ? Po trochę o tym wszystkim. Autor tekstu i odtwórca głównej roli Mariusz Marczyk w monodramie pod tytułem „Spóźniona miłość, czyli wyznania starego belfra” (10.04.2013 ZPK, Żmigród) bezlitośnie – niczym ruchome piaski pustyni – wciąga każdego w swoją historię. Mimo, iż akcja toczyła się w jednym pokoju aktorską grą z łatwością przenosił nas nad morze, na szkolną potańcówkę czy do lecznicy ziołami. Z wielką pasją wspomina lata poszukiwań swojej wielkiej miłości – Heleny. Momentami mogło się wydawać, że to postać wymyślona przez Józefa, a nawet podejrzewać, że to wynik jego schizofrenii. W pewnym momencie okazuje się jednak, że to tylko mylne wrażenia, gdyż kobieta istnieje naprawdę i jest bliżej niż mogłoby się wydawać głównemu bohaterowi. Szczęśliwe zakończenie okazało się być nawiązaniem do początku, kiedy to wybiera się do sąsiadki. Okazało się, że jest Nią właśnie Helena, którą podobnie jak Józefa pomalował mijający czas i zmienił na tyle, że długo nie byli wstanie się rozpoznać.

DSC_0042

Prawda bijąca ze sceny i autentyczność odgrywanych scenek to elementy, które zapamiętam na długo. Każdy z widzów z pewnością wyniósł z tego spektaklu swoje przemyślenia i emocje, dla których warto było zasiąść przed stolikiem starego belfra. Na pożegnanie autor podpisywał dedykacje w wydanej przez siebie rok temu książce „Fetysze Izydora Bluma”. Kolejka po tą publikację szybko osiągnęła rozmiary jak za „najlepszych”, PRL-owskich czasów. Poniżej fragmenty wypowiedzi z wywiadu przeprowadzonego z Mariuszem Marczykiem. Całą rozmowę, niebawem będzie można usłyszeć w internetowym Radiu Żmigród www.radiozmigrod.pl. Szczegóły wkrótce.

DSC_0178

„Publiczność macie Państwo wspaniałą. To rzadko się zdarza, kiedy aktor ma przyjemność usłyszeć te wszystkie właściwe, bardzo inteligentne reakcje na ukryte w tekście elementy komediowe. One nie zawsze są prawidłowo odczytywane przez widownie.”

„Ja jestem za rysowaniem takich właśnie postaci obdarzonych wewnętrznym bogactwem, różnorodnością, pięknem. On jest w tych swoich poszukiwaniach troszkę zagubiony. Ale proszę zwrócić uwagę, ile w tych poszukiwaniach jest czystości, pasji, lirycznego piękna. Rzeczy zupełnie rzadkich w dzisiejszym świecie. Myślę, to że ten spektakl cieszy się takim powodzeniem i ludzie tak miło i sympatycznie go recenzują właśnie dlatego, że odnaleźli w tej historii belfra coś rzadkiego w dzisiejszym świecie. A może odblask tego co sami przeżyli. Co zostawili za sobą, jakiś czas temu. Świat – co tu dużo mówić – wtedy był bardziej poukładany, było dużo więcej porządku moralnego w sensie społecznym, indywidualnym, w sensie wewnętrznych więzi rodzinnych. Coś z tej pięknej wartości społeczeństwa ma w sobie belfer”

„Jak zrodził się pomysł na taki tekst i spektakl ? Kiedyś widziałem podróżującą po Polsce sztukę pod tytułem -Belfer, francuskiego autora graną przez Wojciecha Pszoniaka. Zobaczyłem tą sztukę może 9 lat temu, gdzieś na prowincji. Nie byłem zachwycony tekstem. Realia były wzięte z francuskiej szkoły, absolutnie nam obce. Pomyślałem – a może byś Ty człowieku napisał śmieszną historię belfra, ale naszego, polskiego… tak, aby widownia mogła zobaczyć polski koloryt, polskiej szkoły, polskich realiów… i krok po kroczku dopisywałem kolejne zdania.”

DSC_0212

Tekst i zdjęcia: Mirosław Kłopotowski